„ZE WZGLĘDU NA DRONY PRAKTYCZNIE NIEMOŻLIWE JEST WYJŚCIE Z POZYCJI, PIECHOTA TRZYMA FRONT SWOIM ŻYCIEM” – OPOWIEŚĆ WOJSKOWEGO


Danilo pochodzi z Dniepru, jest operatorem UAV w 128. wydzielonej ciężkiej brygadzie zmechanizowanej "Dzikie Pole".
Był na froncie od pierwszych dni inwazji na pełną skalę. Walczył w piechocie w obwodach charkowskim, ługańskim i donieckim. Rok temu przeniósł się do jednostki operatorów dronów i obecnie obsługuje drona zwiadowczego w rejonie Zaporoża.
Danilo opowiedział "Suspilnemu" o swoich podróżach bojowych, przeniesieniu z piechoty do operatorów dronów, a także o swoim amulecie, który niejednokrotnie uratował mu życie.
Po rozpoczęciu inwazji na pełną skalę 26 lutego znalazłem się w szeregach 128. brygady, która była wówczas jednostką obrony terytorialnej.
Potem nastąpiło uczucie strachu i dezorientacji oraz świadomość, że muszę odejść. Wiedziałem, że jeśli ja i inni ochotnicy nie pójdziemy, nie będzie Ukrainy jako państwa. Rosja zrobi z nami, co zechce. Nie chciałem tego. Po co nam tu Rosja? - mówi Danilo.
Później, według jego słów, kompania, w której służył, została rozwiązana, a on sam trafił do Kupiańska.
Niemal natychmiast nastąpił wylot na "zero", na misję bojową. Wtedy rosyjski pilot spudłował zrzut z drona - granat eksplodował obok mojej głowy. Chybił o jakieś czterdzieści centymetrów... Potem przeniesiono nas do wioski Nowosielowskoje, gdzie przebywaliśmy przez siedem miesięcy. I tam mieliśmy ciekawe wyjście: musieliśmy iść na pomoc kompanii szturmowej 92 Brygady. W końcu faktycznie ją zastąpiliśmy, a rano znaleźliśmy się otoczeni - rozpoczęła się bitwa czołgowa" - powiedział wojskowy.
Według niego piwnica, w której znajdowała się ich grupa, była ostrzeliwana przez prawie sześć dni.
Wtedy, w 2023 roku, wciąż można było się stamtąd wydostać. Teraz jest to bardzo trudne z powodu dronów FPV. Z ich powodu faceci, którzy są na parterze w piechocie, siedzą tam przez miesiąc lub nawet dwa. Utrzymują front swoim życiem" - zauważył bojownik.
Rok temu, według Danila, został przeniesiony z piechoty do kompanii rezerwowej z powodu ograniczeń w służbie. Wtedy pojawiło się pytanie, gdzie kontynuować służbę. Zdecydował, że powinien nadal walczyć i czynić dobro, więc skontaktował się z dowódcą kompanii systemów bezzałogowych.
Teraz wszystko zależy od piechoty, ale jeśli wywiad nie widzi, to odpowiednio dron nie wyceluje, artyleria nie zadziała. Im więcej "oczu" na niebie, tym mniejsza szansa, że wróg przejdzie. I oni (rosyjscy żołnierze - red.) to rozumieją. Szukamy rosyjskich żołnierzy tak często, jak to możliwe i niszczymy ich całkiem skutecznie... Staram się być tak skuteczny, jak to tylko możliwe. Niestety, oni coś wymyślają - noszą peleryny przeciwdronowe. Ukrywają się przed nami, a my uczymy się ich wykrywać - powiedział operator drona.
Danilo opowiedział również o swoim amulecie, który jego zdaniem nie raz uratował mu życie.
Mam sznurek. Jakoś przyjaciele mi go dali. Nie wiem jak, ale działa. Jeden przykład: musiałem iść do wyjścia, już założyłem sprzęt i ... straciłem przytomność. Obudziłem się w szpitalu. W tym momencie wszyscy chłopcy, którzy byli pod moim dowództwem, zginęli" - dodał.
Żołnierz ma rodzinę i młodego syna, za którym bardzo tęskni. Mówi, że martwi się, że nie zobaczy, jak dziecko dorasta, chce wrócić do domu do swojej rodziny i planować pokój.
- Wielka Brytania mówi, w jakich okolicznościach Putin rozpocznie wojnę w Europie
- Agencja wywiadowcza mówi, kiedy Putin może zaatakować kraje NATO
- Zełenski powiedział, że Rosja przygotowuje nową ofensywę i wskazał jej kierunek
- Ukraina stoi w obliczu wielu pozwów po wojnie
- Rosja niszczy Ukrainę dwa razy szybciej niż na początku wojny - międzynarodowy raport
- Średnia długość życia mobilizowanego rosyjskiego żołnierza wynosi tutaj 12 minut - raport z linii frontu

Dziennikarka, publicystka, ekspertka ds. integracji europejskiej oraz dialogu ukraińsko-polskiego. Autorka publikacji w kilku polskich mediach, w tym w tygodniku Polityka, internetowym wydaniu Oko.press oraz innych.










