Ukraina stoi w obliczu wielu pozwów po wojnie

  1. Główna
  2. Polityka
  3. War in Ukraine. The storybook
  4. Ukraina stoi w obliczu wielu pozwów po wojnie
marzec 2022 r., początek pełnej inwazji Rosji na Ukrainę
Эксклюзив
Топ
pexels
16:30, 26.02.2026

W Ukrainie dużo mówi się o obowiązku wobec Ojczyzny, ale bardzo mało o obowiązku wobec wojska.



Obecnie toczy się wojna i wiele tematów wydaje się niewygodnych, nie na czasie. To są te, które wydają się działać przeciwko nam i dawać wrogowi powody do tworzenia fałszywek. Ale zaryzykuję, ponieważ przeoczenie ważnych rzeczy jest najgorsze.

Procedury istnieją, ale nie są stosowane

Pomysł na ten artykuł zrodził się z odosobnionego przypadku naruszenia praw wojskowych. Proszę przypomnieć sobie, jak bank odmówił weteranowi po amputacji obu rąk ponownego wydania karty bankowej? Wówczas wiele mediów pisało o tej bulwersującej sprawie, a zarząd Narodowego Banku Polskiego obiecał nawet zmienić procedury weryfikacji tożsamości. Decyzja NBU jest słuszna, ale dlaczego dopiero w czwartym roku wojny?

Ponadto, jak powiedział Socialportal prawnik Valeriy Aliyev, na Ukrainie od dawna istnieje procedura prawnej certyfikacji podpisu osoby, która nie może samodzielnie podpisać dokumentów - procedura ta jest stosowana przez notariuszy przy poświadczaniu czynności prawnych. I przecież ta procedura powinna być przeniesiona na wszystkie umowy już dawno temu, biorąc pod uwagę, że niestety jest więcej wojskowych z amputacjami.

On (wojskowy - red.) przychodzi z pełnomocnikiem i mówi, że ponieważ z różnych powodów nie może się podpisać, to ten pełnomocnik składa podpis zamiast niego" - wyjaśnia prawnik.

Pomyślałem wtedy, że ta pozornie drobna nieuwaga państwa w kwestii praw weteranów i personelu wojskowego, podczas gdy istnieje już istniejąca procedura w środku wojny, nie wygląda na coś wyjątkowego. Rzeczywiście, wiele decyzji jest podejmowanych tak późno, że można się zastanawiać, czy będą one miały sens, gdy dojdzie do sprawy

Sądy wojskowe: niszczone przez 9 lat, a 12 lat nie wystarczyło na ich odbudowę

Tak jest na przykład z ustanowieniem systemu sądów wojskowych w Ukrainie - tematem podnoszonym przez cały czas trwania inwazji Rosji na pełną skalę.

Społeczeństwo oczekuje prawa i porządku zarówno w życiu cywilnym, jak i w armii. Aby to zapewnić, Siły Zbrojne Ukrainy powinny mieć sądy wojskowe, prokuraturę wojskową i policję wojskową. Często słyszę ten pomysł od wojskowych. Jednak w Ukrainie nie ma wojskowych organów wymiaru sprawiedliwości. W Ukrainie nie ma sądów wojskowych i sędziów wojskowych, którzy mogliby rozpatrywać sprawy wojskowe. Nie ma ani jednego kraju na świecie, który nie miałby sądów wojskowych w czasie wojny, konfliktu zbrojnego i w warunkach działań wojennych. Nie ma takich krajów w historii świata" - mówi sędzia Wielkiej Izby Sądu Najwyższego Oleh Tkachuk.

Co więcej, Stanisław Krawczenko, prezes Sądu Najwyższego, przyznał rok temu, że nawet na początku inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę, sami wojskowi podnosili kwestię potrzeby przywrócenia wojskowego wymiaru sprawiedliwości - począwszy od śledztw, specjalnego prokuratora wojskowego, a skończywszy na sądach wojskowych i prawnikach wojskowych - i należy ich wysłuchać.

W parlamencie zarejestrowano już kilka projektów ustaw dotyczących przywrócenia sądów wojskowych, ale nawet jeśli zostaną one przyjęte, ustanowienie systemu takich postępowań zajmie trochę czasu. Jak długo? Tutaj mamy do czynienia z kolejnym paradoksem: sądy wojskowe były likwidowane od 2001 do 2010 roku, czyli tak długo, jak trwała reforma, która prawdopodobnie była właściwa w czasie pokoju. I nie starczyło czasu na ich przywrócenie.

Teraz wojskowy na stanowisku bojowym nie może dochodzić swoich praw w zwykłym sądzie, ponieważ nie może opuścić swojego stanowiska. Oleg Tkachuk twierdzi, że zamiast tego sądy wojskowe będą wymierzać sprawiedliwość "jak najbliżej linii frontu, a jeśli to konieczne, bezpośrednio w jednostkach wojskowych".

Istnieje jednak sceptycyzm co do tego, czy w ogóle zostaną one utworzone: 12 lat wojny nie wystarczyło na stworzenie nowego systemu sądownictwa wojskowego.

Wojskowy rzecznik praw obywatelskich będzie mógł szybko reagować w przypadku zagrożenia życia żołnierza

Warto odnotować pozytywne czynniki w kwestii ochrony praw wojskowych. 27 stycznia na Ukrainie rozpoczęło działalność Biuro Wojskowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Ta struktura, która będzie liczyć do 150 pracowników, będzie obsadzona weteranami z doświadczeniem i zrozumieniem potrzeby ochrony praw czynnych żołnierzy.

Kolejnym krokiem jest przyjęcie ustawy, która będzie przewidywać odpowiedzialność administracyjną za niespełnienie wymogów prawnych wojskowego rzecznika praw obywatelskich. Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności powierzonej tej instytucji i uwagi, jaką poświęca się naszej pracy" - powiedziała wojskowa rzecznik praw obywatelskich Olga Reshetilova.

W przypadku zagrożenia życia, wojskowy rzecznik praw obywatelskich rozpatrzy skargę w ciągu trzech dni. Wcześniej wojskowy rzecznik praw obywatelskich miał ograniczone możliwości - rozpatrywał tylko odwołania, a nie skargi.

A przecież, powiedzmy sobie szczerze, uprawnienia Biura Rzecznika ograniczają się do rozpatrywania skarg i kontroli w jednostkach wojskowych. Mówiąc umownie, o ile sąd może orzec o winie danej osoby z konsekwencjami prawnymi - uniewinnieniem lub skazaniem, to Rzecznik z definicji nie może mieć takich uprawnień. On lub ona jedynie reaguje na sytuację i apeluje do szefów organów rządowych, władz wojskowych i dowódców formacji wojskowych.

Jeśli chodzi o ochronę swoich praw, dziś wojskowy może odwołać się do rzecznika praw obywatelskich, prokuratury wojskowej i sądu - mówi prawniczka Ałła Otrokh.

Centralny Departament Ochrony Praw Żołnierzy Ministerstwa Obrony rozpatruje indywidualne i zbiorowe odwołania personelu wojskowego i ich rodzin oraz zapewnia podstawową pomoc prawną, zapewnia ministerstwo.

Kolejną oznaką słabości systemu prawnego obrony wojskowych jest prokuratura. Tutaj jednak pojawiły się pewne pozytywne aspekty. Po aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w obwodach donieckim i ługańskim w sierpniu 2014 roku, instytucja prokuratury wojskowej została przywrócona przez odpowiednią ustawę Ukrainy właśnie z powodu agresji wojskowej Rosji. Co ciekawe, na stronie internetowej prokuratury wojskowej linki do dalszych wydarzeń ze zmianami strukturalnymi prowadzą po prostu do pustej strony. Prawdopodobnie przez przypadek. Niemniej jednak 19 września 2019 r. Rada Najwyższa zagłosowała za zniesieniem instytucji prokuratury wojskowej - była to inicjatywa ustawodawcza prezydenta Władimira Zełenskiego.

A już teraz dwukrotnie przywrócona prokuratura wojskowa - teraz pod nazwą Specjalistyczna Prokuratura Obrony - działa na mocy zarządzenia Prokuratora Generalnego jako departament OGPU. Oznacza to, że jej status jest zupełnie inny (w rzeczywistości anulowanie lub zmiana rozkazu wymaga minimum wysiłku).

W czasie wojny brak jasnych procedur i realnej ochrony zarówno osób podlegających obowiązkowi służby wojskowej, czynnego personelu wojskowego, jak i kierownictwa formacji wojskowych i organów zaangażowanych w mobilizację, upodabnia cały system do celowego tworzenia oazy pozbawienia praw - prawa niby istnieją, ale są kłopoty z ich realizacją.

Znany mi wojskowy po tym, jak został ranny, trafił do TCC. Nie wytrzymał tam jednak długo, bo brak zasad - kogo i jak mobilizować, złe nastawienie społeczeństwa, brak jasno określonych procedur nie dodawały mu pewności w działaniu: napisał raport i wrócił na front. Co potwierdza ta subiektywna historia? Wygląda to logicznie tylko pośród chaosu.

Gdzie szukać świadków po wojnie?

Jest taka obrzydliwa egzemplifikacja: "wojna wszystko spisze na straty". A to stwarza pole zarówno do nadużyć, jak i odwołań, przynajmniej w przyszłości. Tak, zdaję sobie sprawę, że stwarza to również pole do fałszerstw, ale fakty pozostają faktami.

Prawnik Walerij Alijew, między innymi, ma doświadczenie w pomaganiu rodzinom zaginionych wojskowych. Na podstawie praktyki mówi, że ważne jest, jak sformułować wnioski do dowództwa jednostek wojskowych, organizacji międzynarodowych i organów państwowych, aby przyspieszyć poszukiwania. Rodziny, wraz z prawnikami i działaczami na rzecz praw człowieka, do ostatniej chwili wierzą, że żołnierz zostanie odnaleziony żywy.

Jest zaświadczenie z jednostki wojskowej, raport o zaginięciu. Jak działamy? Wysyłamy wnioski prawników do wszystkich instancji - do Ministerstwa Obrony, jednostki wojskowej, TCC, organizacji zajmujących się więźniami. Zbieramy informacje, w tym czasie powstają dokumenty jednostki wojskowej, jednostka wojskowa wysyła to wszystko, uzupełnia i formalizuje. Czasami były problemy - odpowiadali z opóźnieniem lub nie odpowiadali przez długi czas, ale generalnie te kwestie są rozwiązywane" - mówi prawnik.

Są jednak historie, które dają do myślenia.

Walerij Alijew opowiedział, jak studiował dokumenty z jednostki wojskowej i zobaczył rozbieżność: wojskowy miał za zadanie dostać się na pozycję, do której musiał przejść 2 kilometry, można go było wysłać dopiero po zachodzie słońca ze względu na niebezpieczeństwo dronów. A zgodnie z certyfikatem udał się na pozycję o 16:55.

Dla mnie, jako osoby z doświadczeniem, świadczy to o tym, że najpierw wysłano człowieka na pozycję, a potem dostosowano sytuację do tego, że wysłano go dokładnie wtedy, kiedy słońce zaczynało zachodzić - minuta po minucie. A pan był na wojnie dopiero piąty dzień" - powiedział prawnik.

Jednocześnie podkreśla, że są to tylko jego podejrzenia, ponieważ nie ma żadnych faktów. Co więcej, zaświadczeniu towarzyszą dwa zeznania świadków - żołnierzy.

Pytam, czy ta historia może być kontynuowana w sądzie?

Adwokat nie wyklucza, że po wojnie rodzina żołnierza będzie chciała poznać prawdę, odnaleźć tych świadków i bronić praw swojego krewnego. Jednocześnie nikt nie wie, czy po wojnie będzie można bronić tych praw, czy wtedy, po wojnie, będzie można zebrać fakty i znaleźć świadków. Łatwiej byłoby bronić praw wojskowych i ich rodzin już teraz, nie czekając na koniec wojny.

Możemy założyć, że po wojnie pojawi się pewna liczba takich historii. Będą nakręcane, przekręcane. Nie wykluczam, że krewni tego żołnierza będą chcieli znaleźć tych świadków, zapytać ich, jak było, i wtedy wszystko będzie zależało od tego, co powiedzą. Mogą powiedzieć: nie, tak było. Albo mogą powiedzieć: nie, to nie było tak. Oznacza to, że jeśli krewni będą domagać się sprawiedliwości, będzie wiele wniosków sądowych" - stwierdza prawnik.

Czy żądanie sprawiedliwości i ochrony praw wojskowych i ich rodzin mogłoby zostać spełnione, gdyby na walczącej Ukrainie istniał jasny system sądownictwa wojskowego z możliwością zeznawania w sądzie czynnych wojskowych na froncie?

Trudno powiedzieć. Ale odpowiedzialność byłaby większa.

Albina Trubenkova
Dziennikarka-komentatorka na SOCPORTAL.INFO

Dziennikarka, publicystka, ekspertka ds. integracji europejskiej oraz dialogu ukraińsko-polskiego. Autorka publikacji w kilku polskich mediach, w tym w tygodniku Polityka, internetowym wydaniu Oko.press oraz innych.