„Pracuję na kasie w Biedronce, bo nie chcę budzić się w nocy przez telefony od pacjentów”. Jak dziś Ukrainki pracują w Polsce

  1. Główna
  2. Социалка
  3. Трудовой кодекс
  4. „Pracuję na kasie w Biedronce, bo nie chcę budzić się w nocy przez telefony od pacjentów”. Jak dziś Ukrainki pracują w Polsce
Zajęcia z arteterapii grupowej dla Ukrainek w Łodzi. Prowadząca: Iryna Samoliuk
Эксклюзив
Топ
Archiwum prywatne
13:15, 10.06.2026

Ukrainki, które przybyły do Polski na początku pełnoskalowej inwazji Rosji, w większości zdążyły się już zaadaptować i znaleźć pracę, która im odpowiada.



Jednocześnie wzrosły wobec nich wymagania. O ile w 2022 roku migrantki wojenne były zatrudniane nawet bez znajomości języka, a pracodawcy wykazywali dużą empatię i chęć pomocy osobom dotkniętym wojną, o tyle dziś sytuacja wygląda już inaczej. Pracodawcy uważają, że był wystarczający czas, aby nauczyć się języka, zdobyć nowe kwalifikacje, ukończyć kursy i uzyskać dodatkowe certyfikaty.

Ukraińcy są pracoholikami i czasami działa to na ich niekorzyść

Niedawno Polska ogłosiła, że Ukrainki, które nie zdały egzaminu językowego, nie będą mogły dalej pracować jako lekarki, ponieważ wpływa to na jakość opieki nad pacjentami. Jest to logiczne, mimo że w kraju nadal brakuje lekarzy i personelu medycznego.

Z drugiej strony same Ukrainki, w tym lekarki, czasem podejmują zaskakujące decyzje.

Pani Maryna – lekarka z 30-letnim doświadczeniem – zrezygnowała z wykonywania zawodu.

„Teraz pracuję na kasie w Biedronce, bo nie chcę budzić się w nocy przez telefony od pacjentów”, – tak tłumaczy swoją decyzję. Dodaje, że dopiero teraz udało jej się wyraźnie oddzielić czas pracy od życia prywatnego.

Okazało się, że jej niezwykle odpowiedzialne podejście do pacjentów obróciło się przeciwko niej samej. Nie potrafiła wyjaśnić swoim byłym już pacjentom, że istnieją godziny pracy, a poza nimi ma czas wolny. Być może wynika to z różnic mentalności i podejścia do pracy.

30-letnia Alina, asystentka księgowej, była zaskoczona, że po godzinie 17:00 nie dzwoni do niej żaden klient biura rachunkowego, w którym pracuje. Okazało się, że zasady te są zapisane w umowach z klientami – korzystanie z usług poza godzinami pracy oznacza dwukrotnie wyższą opłatę, co skutecznie dyscyplinuje klientów.

„Nie mogłam znaleźć pracy przez wiek”

W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się Ukrainki w wieku przedemerytalnym i emerytalnym. Trudniej jest im przekonać pracodawcę, że poradzą sobie z obowiązkami zawodowymi, dlatego właśnie ich sytuacja należy do najtrudniejszych: stopniowo tracą możliwość mieszkania w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania, a jednocześnie nie stać ich na wynajem mieszkania.

68-letnia pani Olena ma trzecią grupę niepełnosprawności i mieszka w takim ośrodku. Próbowała znaleźć pracę w pobliskich sklepach. Wszędzie grzecznie obiecywano jej kontakt, ale telefon milczy. Jej syn, który również ma niepełnosprawność, pracował jako sprzątacz na dworcu, lecz stracił pracę po pobycie w szpitalu.

Najczęściej Ukraińcy, mający ciężko chorych krewnych lub będący emerytami, rozważają przeprowadzkę do innego kraju, gdzie mogliby liczyć na większe wsparcie socjalne i pomoc mieszkaniową.

Milczą, bo wstydzą się swojego akcentu

Psycholożka z polskiej Fundacji „Twarze Depresji”, Iryna Samoliuk, powiedziała Socportalowi, że na podstawie zgłoszeń, które otrzymywała od początku pełnoskalowej wojny, nasiliło się poczucie, że Ukraińcy rywalizują dziś o prawo do bycia lepszymi na rynku pracy.

„Pracuję na kasie w Biedronce, bo nie chcę budzić się w nocy przez telefony od pacjentów”. Jak dziś Ukrainki pracują w Polsce

„To pewnego rodzaju wewnętrzne przekonanie, które zmusza człowieka do większej pracy, większego milczenia i większej wytrzymałości. Polski pracownik może podejść do przełożonego i coś mu powiedzieć, a nie zostanie zwolniony. Ukrainki natomiast często uważają, że muszą milczeć, aby nie stracić pracy, ponieważ jutro na ich miejsce znajdzie się troje innych Ukraińców. Takie nastawienie prowadzi do przeciążenia”, – wyjaśnia psycholożka.

Jak zauważa, Ukrainki często godzą się na niższe wynagrodzenie i pracę poniżej swoich kwalifikacji.

Istnieje również wiele błędnych przekonań dotyczących wpływu akcentu na możliwość znalezienia pracy i osiągnięcia sukcesu w Polsce.

„Zdarza się, że strach przed popełnieniem błędu językowego lub ujawnieniem akcentu stawia człowieka w bardzo ograniczających ramach. Zaczyna on oceniać siebie nie przez pryzmat kompetencji zawodowych czy poziomu profesjonalizmu, ale przez to, czy brzmi idealnie po polsku. Znam przypadki, gdy wysoko wykwalifikowana specjalistka milczała podczas spotkań, a swoje bardzo interesujące pomysły przedstawiała wyłącznie na piśmie. I nie jest to jedyny przypadek”, – podkreśla Iryna Samoliuk.

Radzi ona nie zwracać uwagi na ten ograniczający czynnik, prezentować swoje kompetencje zawodowe i pamiętać, że błędy językowe można poprawić – nie jest to problem.

Ukrainki powinny zrozumieć, że w polskim środowisku mogą być oceniane jako profesjonalistki, a to jest najważniejsze.

Praca „na czarno” to nie kwestia brudu, lecz ryzyka deportacji

Najbardziej dostępnymi sektorami zatrudnienia dla ukraińskich uchodźczyń pozostają prace fizyczne – sprzątanie, praca w magazynach oraz zatrudnienie sezonowe.

„Najczęściej wybieranym zajęciem jest właśnie sprzątanie. Jednak w tej branży istnieje wiele zagrożeń. Często można spotkać ogłoszenia z hasłem „doświadczenie nie jest wymagane, wszystkiego nauczymy”. Nierzadko za takimi ofertami kryje się darmowe wykorzystywanie pracy fizycznej. Szczególną ostrożność należy zachować wobec tzw. „staży”, które nieuczciwi pracodawcy proponują na początku zatrudnienia. Często nie zaliczają oni tych dni do przepracowanego czasu i nie wypłacają za nie wynagrodzenia”, – powiedziała Socportalowi Olga Semeniuk, koordynatorka działu aktywizacji zawodowej Fundacji Ukraiński Dom w Warszawie.

Jak dodaje, popularne są również oferty pracy jako „opiekunka z zamieszkaniem”. Takie ogłoszenia trudno zweryfikować, ponieważ często publikują je osoby prywatne. W efekcie trudno ocenić, czy chodzi o rzeczywiste zatrudnienie, czy też oferta może mieć ukryte cele.

W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, mimo surowych zakazów i kar funkcjonuje rynek pracy bez oficjalnego zatrudnienia. Określa się to mianem pracy „na czarno”. Najczęściej dotyczy to usług domowych: sprzątania, opieki nad dziećmi lub osobami starszymi.

45-letnia pani Angelina znalazła się w trudnej sytuacji, gdy straciła pracę i była zmuszona odpowiedzieć na kilka ofert dotyczących opieki nad osobami starszymi.

„Syn kobiety, którą się opiekowałam, płacił mi gotówką i zmusił mnie do podpisania oświadczenia, że sama opłacam za siebie podatki. Jednocześnie uśmiechnął się i powiedział, że ten papierek nigdzie nie trafi, ale potrzebuje go na wszelki wypadek”, – opowiada kobieta.

Według niej pracodawca doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że narusza polskie przepisy, ponieważ prowadzi własną firmę, w której zatrudnia pracowników legalnie i odprowadza za nich podatki.

Angelina nie pracowała długo jako opiekunka. Taka forma zatrudnienia może skutkować deportacją pracownika-cudzoziemca, mimo że również pracodawcę-Polakowi grożą za to kary podatkowe. Ponadto warunki pracy były bardzo trudne. Musiała mieszkać z 89-letnią podopieczną, co oznaczało, że była w pracy przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Otrzymywała jedynie dwie godziny wolnego trzy razy w tygodniu.

Praca wymagająca wysokich kwalifikacji – wymagania są coraz wyższe, a konkurencja coraz trudniejsza

Ukrainki z wyższym wykształceniem starają się znaleźć pracę zgodną ze swoim zawodem w Polsce lub przekwalifikować się.

„Jeszcze cztery lata temu Ukrainki, które zgłaszały się do mnie po pomoc, funkcjonowały w trybie: trzeba przetrwać. Nie miało znaczenia, kim będą pracować – ważne było tylko, aby zarobić pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Dziś te potrzeby przekształcają się w przekonanie: mam swoją wartość”, – zwraca uwagę psycholożka Iryna Samoliuk.

Ukrainki tłumaczą i nostryfikują swoje dyplomy, podejmują naukę i zmieniają zawód. Są oczywiście osoby, które wracają do Ukrainy lub nie zdołały się zaadaptować, jednak większość – jak zauważa Iryna Samoliuk – przestała postrzegać siebie jako gorszych kandydatów na rynku pracy tylko ze względu na swoje pochodzenie, choć konkurencja nadal pozostaje duża.

„Coraz częściej pojawia się poczucie, że mam prawo tu być. Zmieniły się również pytania kierowane do mnie jako psychologa: co muszę zrobić, aby pracować w swoim zawodzie albo otrzymywać takie wynagrodzenie, na jakie zasługuję, ponieważ jestem tego warta”, – podkreśla Iryna Samoliuk.

Jeśli chodzi o pracę wymagającą wysokich kwalifikacji, najtrudniej znaleźć zatrudnienie w zawodach regulowanych (zawody regulowane). Dotyczy to przede wszystkim pracowników medycznych – lekarzy, stomatologów, pielęgniarek i położnych – a także nauczycieli zatrudnionych w publicznych placówkach edukacyjnych, szczególnie po zniesieniu uproszczonych zasad zatrudniania, zauważa ekspertka ds. zatrudnienia Olga Semeniuk.

„Dostęp do pracy zgodnej z kwalifikacjami znacząco utrudniają wymogi związane z nostryfikacją dyplomów lub koniecznością zdania egzaminów zawodowych, zwłaszcza w przypadku pracowników medycznych”, – podkreśla Olga Semeniuk.

Dzieje się tak mimo faktu, że w Polsce występuje niedobór lekarzy i nauczycieli.

Dlaczego kwestia podwyższenia wymagań wobec lekarzy z Ukrainy pojawiła się właśnie teraz?

„Jest to związane z zakończeniem tzw. okresu przejściowego, podczas którego obowiązywały uproszczone procedury zatrudniania w zawodach regulowanych. Myślę również, że ma to ścisły związek z ogólną sytuacją polskiego systemu ochrony zdrowia. Polscy lekarze organizują protesty z powodu niedofinansowania szpitali, a taka sytuacja nie mogła nie odbić się także na uchodźcach”, – wyjaśnia przedstawicielka Ukraińskiego Domu.

Jej zdaniem nie należy spodziewać się poprawy sytuacji. Zamiast tego warto szukać możliwości uczestnictwa w kursach językowych i potwierdzić znajomość języka, aby móc wykonywać swój zawód.

Co jednak mają zrobić te Ukrainki z wyższym wykształceniem, których specjalności wymagają ogromnego wysiłku, aby utrzymać się w Polsce?

Pani Oksana wraz z mężem prowadziła własny biznes w Ukrainie. Dziś ich rodzinne miasto znajduje się pod okupacją. Próbowali otworzyć w Polsce agencję nieruchomości.

„Znam ten rynek, rozumiem potrzeby klientów i potrafię ocenić potencjał nieruchomości. Jednak w Polsce nam się nie udało. Polscy sprzedający i kupujący nie ufają cudzoziemcom, a wśród Ukraińców popyt na mieszkania jest tutaj bardzo niski. Dlatego przekwalifikowałam się na kolorystkę, pracuję w salonie fryzjerskim, a co będzie dalej – zobaczymy”, – opowiada pani Oksana.

W Polsce często można spotkać ukraińską kosmetolożkę lub stylistkę paznokci, która posiada dyplom prawnika albo filologa. Ukraińska branża beauty słynie z bardzo wysokiej jakości usług, dlatego Polki chętnie korzystają z usług Ukrainek.

Wiele Ukrainek pracuje również w branży sprzątającej. Niektóre otworzyły już własne firmy, zatrudniają rodaczki i twierdzą, że jest to dla nich najbardziej zrozumiała i komfortowa branża.

Czytaj umowę, którą podpisujesz z pracodawcą. Niespodzianki mogą być bolesne

W Polsce istnieje kilka rodzajów dokumentów o pracę, każdy z nich ma swoje specyficzne cechy. Najbardziej pożądana jest tzw. „umowa o pracę”. Oznacza ona zatrudnienie na etacie, pełne odprowadzanie składek i podatków przez pracodawcę oraz najwyższy poziom ochrony socjalnej i prawnej pracownika.

Jeżeli jednak posiadasz taką umowę na czas nieokreślony (co zgodnie z przepisami następuje automatycznie po ponad trzech latach zatrudnienia na podstawie tego rodzaju umowy), zmiana pracy może być nieco trudniejsza. W przypadku wypowiedzenia trzeba bowiem przepracować jeszcze trzy miesiące, co często uniemożliwia szybkie przejście do nowego pracodawcy. W praktyce jednak strony często dochodzą do porozumienia, dzięki czemu okres ten można skrócić do jednego miesiąca.

Drugim rodzajem umowy jest „umowa zlecenia”. W tym przypadku pracodawca odprowadza jedynie podstawowe składki, na przykład zdrowotne, natomiast kwestia świadczeń chorobowych pozostaje pod pytaniem. Umowę taką można również rozwiązać praktycznie w każdej chwili. Nie przewiduje ona także prawa do płatnego urlopu.

Trzecim rodzajem umowy jest tzw. „śmieciowka”, jak o niej mówią sami Polacy, czyli „umowa o dzieło”. W jej przypadku pracodawca może nie odprowadzać nawet minimalnych składek (choć istnieją wyjątki), a po zakończeniu roku podatkowego pracownik może zostać zobowiązany do dopłaty podatku przez urząd skarbowy.

Jednocześnie każdy rodzaj umowy może zawierać dodatkowe wymagania i kary umowne. Na przykład dla dziennikarza może to być zakaz współpracy z innymi redakcjami, a kara za jego naruszenie może sięgać równowartości rocznych zarobków pracownika. Dlatego warto dokładnie czytać umowę, negocjować jej zapisy i domagać się wprowadzenia wyjątków lub zmian.

„Należy nie tylko przeczytać i podpisać umowę, ale także koniecznie zażądać własnego egzemplarza. Bardzo często pod pretekstem „podpisu kierownictwa” pracodawcy opóźniają formalne podpisanie dokumentów. W efekcie pracownik przychodzi do pracy i wykonuje obowiązki, ale w razie problemów nie jest nawet w stanie udowodnić, że był zatrudniony”, – zwraca uwagę koordynatorka działu aktywizacji zawodowej Fundacji Ukraiński Dom w Warszawie.

W takiej sytuacji pracownik często nie wie również, czy został zgłoszony do urzędu pracy oraz do ZUS-u. Tymczasem od tego zależy możliwość legalizacji pobytu na podstawie zatrudnienia, dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej oraz wiele innych praw.

Jak podkreśla ekspertka, niekorzystne warunki zatrudnienia – takie jak nieopłacane nadgodziny, niepełny urlop czy problemy ze zwrotem podatku – najczęściej dotyczą pracowników nisko wykwalifikowanych. Wynika to przede wszystkim z nieznajomości polskiego prawa i języka, co bywa wykorzystywane przez nieuczciwych pracodawców.

Własny biznes w Polsce często staje się alternatywą dla Ukrainek, które chcą się realizować zawodowo

„Po czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny można zaobserwować bardzo wyraźny trend. Do Polski przyjechały dziesiątki, a nawet setki tysięcy wysoko wykwalifikowanych i kompetentnych Ukrainek – lekarek, prawniczek, ekonomistek, specjalistek IT, nauczycielek i projektantek. Są to osoby posiadające realne doświadczenie i wysokie kompetencje”, – podkreśla w rozmowie z Socportalem Maryjka Nebożenko, założycielka i prezeska Fundacji Empowerment.

„Pracuję na kasie w Biedronce, bo nie chcę budzić się w nocy przez telefony od pacjentów”. Jak dziś Ukrainki pracują w Polsce

Wiele z nich aktywnie poszukuje pracy zgodnej ze swoimi kwalifikacjami, a część decyduje się na przekwalifikowanie.

„Gdy znalezienie pracy odpowiadającej kompetencjom okazuje się niemożliwe – z powodu bariery językowej, nieuznawania dyplomów lub specyfiki polskiego rynku – wiele kobiet decyduje się założyć własną działalność gospodarczą. Jest to świadomy wybór. Przedsiębiorczość pozwala zająć godną pozycję na rynku i, co bardzo ważne, daje większą elastyczność czasową kobietom samodzielnie wychowującym dzieci. Jednocześnie oznacza również większą odpowiedzialność i większe obciążenie”, – podkreśla Maryjka Nebożenko.

Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego w 2024 roku w Polsce zarejestrowano 33 200 działalności gospodarczych prowadzonych przez obywateli Ukrainy. To dwa razy więcej niż w 2022 roku. Kobiety stanowią około 38% wszystkich założycieli.

Fundacja Empowerment wspiera takie kobiety poprzez programy edukacyjne i mentoringowe, między innymi Akademię Przedsiębiorczości dla Kobiet z Ukrainy oraz program Business Booster, realizowane we współpracy z urzędami pracy i organizacjami międzynarodowymi.

Celem tych projektów jest dostarczenie uczestniczkom narzędzi, wiedzy i pewności siebie niezbędnych do rozwoju zawodowego w nowym kraju. Już od lipca rusza program Business Booster 2.0 dla przedsiębiorczyń, którzy legalnie przebywają w Polsce, prowadzą działalność gospodarczą od co najmniej sześciu miesięcy i przybyli do kraju 24 lutego 2022 roku lub później.

***

Po czterech latach ukraińskie uchodźczynie w dużej mierze się odnalazły na polskim rynku pracy. Część z nich pozostaje w branżach, gdzie zapotrzebowanie na pracowników jest największe – głównie w sektorze prac fizycznych. Inne zmieniają zawód, kontynuują edukację i dążą do zajęcia wyższych stanowisk oraz budowania kariery zawodowej w Polsce.

Można ostrożnie stwierdzić, że z czasem w Polsce pozostają przede wszystkim te Ukrainki, które dostrzegają swoją konkurencyjność i możliwości rozwoju zarówno na lokalnym rynku pracy, jak i w biznesie.

Albina Trubenkova
Dziennikarka-komentatorka na SOCPORTAL.INFO

Dziennikarka, publicystka, ekspertka ds. integracji europejskiej oraz dialogu ukraińsko-polskiego. Autorka publikacji w kilku polskich mediach, w tym w tygodniku Polityka, internetowym wydaniu Oko.press oraz innych.

Wiadomości na ten temat

Popularne wiadomości

Wiadomości o wojnie